Zamieszkałem w lesie, albowiem chciałem żyć świadomie. Chciałem żyć pełnią życia i wyssać z niego całą konsystencję. Wykorzenić wszystko co nie jest życiem bym w chwili śmierci nie odkrył, że nie żyłem
środa, 26 lutego 2014
Dzisiaj chcę się pochwalić moim ostatnim wypiekiem kulinarnym. Znudzona ciężkimi i tłustymi masami, postanowiłam zrobić coś lekkiego, puszystego i owocowego. Krem jest zrobiony z bitej śmietany, serka mascarpone i żelatyny. Na górę dałam brzoskwinie i galaretki, a warstwy przesmarowałam kwaśnymi powidłami. Tort ten, jak każdy inny kosztował mnie masę nerwów, a to z racji biszkopta którego piec nie umiem! Wypróbowałyśmy z moją mamą wieeele przepisów, ale średnio wychodzi nam 1/10. Do tego torta piekłam 2 biszkopty, pierwszy nie urósł nawet na milimetr, ale że był upieczony to go zachowałam w razie W. Drugi pieczony z innego przepisu wyrósł pięknie- przerósł tortownicę, nawet zdjęcie zrobiłam na pamiątkę. Chcąc się zabezpieczyć przed jego 'opadnięciem' upuściłam go z wysokości 50cm i w tym momencie moja wiktoria dobiegła końca. Biszkopt momentalnie opadł pozostawiając po sobie przebrzydły zakalec, patrzeć na to nie mogłam. Okazało się, że zakalec jest tylko na środku, więc go wycięłam, to co zostało umieściłam na górze tortu, co sprawiło, że tort przyjął formę spodka z meniskiem wklęsłym. Obciapałam kremem, dodałam to i owo i nawet zaczął jakoś wyglądać.
wtorek, 18 lutego 2014
Wczoraj postanowiłam zrobić sobie bransoletkę. Rzecz to była nietrudna, bo wszelakich koralików, łańcuszków i innych pierdółek mam od groma. Tak, lubię chomikować wszystko co się da, wyrzucam dopiero wtedy, kiedy uznam, że nic nie da się już z tego wykrzesić, np. stare rajstopy i koszulę przeistoczyłam w bardzo gustowne kokardki bożonarodzeniowe, ale to było dawno, dzisiaj przedstawiam takie oto cudeńko:
poniedziałek, 17 lutego 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)